Dzisiaj dzień totalnej nostalgii. Mija właśnie rok od czasu śmierci Taty. Czuję się tak, jakby to było wczoraj i tak bardzo chciałbym żeby w ogóle nie miało miejsca. Wiem, to nie jest możliwe, ale choć chwila w marzeniach… Jest mi dziś wyjątkowo ciężko, a myślałem, że tak nie będzie. Brakuje mi Go straszliwie i w ciągu tego minionego roku było bardzo wiele sytuacji, miejsc, myśli, kiedy mówiłem „gdzie teraz jesteś, potrzebuję cię!”. Niestety teraz już zawsze kończyło i będzie kończyć się głuchym odbiciem w mojej głowie, czasami od ścian.
Chyba złudnie myślałem, że nie będzie dzisiaj u mnie łez. Wręcz przeciwnie, wyjątkowe chwile, jakie towarzyszyły mi dzisiaj, szybko powodowały, że miałem mokre oczy. Tyle wspomnień… Pamiętam, jak Tata mówił mi, że jak kiedyś go zabraknie, to nie wolno nam płakać zbyt długo i nie nosić żałoby na zewnątrz, tylko w sercu, bo inaczej nie da nam spokoju. Dzisiejszy dzień stał się okazją to pewnego bilansu spełnienia tej prośby w ostatnim roku.
Chcę Ci powiedzieć, Tato, że chyba spełniłem Twoją prośbę. Zresztą nie tylko ja, ale i Mama i Asia też. Nie mogliśmy złamać pewnych zachowań, to nam wybaczysz, na pewno, bo zawsze mówiłeś, że „złość jest zła i podsuwa złe rozwiązania, dlatego trzeba zapominać to, co złe”. Wiesz doskonale, że łzy były i są i pewnie będą z nami jeszcze bardzo długo, ale trzymamy się dzielnie tego, co nam mówiłeś, prawda? Wiesz o tym? Powiedziałeś też kiedyś do mnie, że przyjdzie taki dzień, w którym zostanę jedynym facetem w tym domu i muszę być twardy wtedy. Jestem? Powiedz, bo sam nie wiem. Dzielnie trzymam się przy dziewczynach, ale jak zostaję sam w pokoju, na dworze, w samochodzie… to sam wiesz. Im jednak staram się to ułatwiać, choć cholernie to trudne, wiesz? Mam jednak nadzieję, że Cię w tym nie zawodzę. Jak jest w sercu, sam wiesz najlepiej. Wiesz?
Jedno jest pewne – dziś masz już swój pomnik, podoba się? Wybieraliśmy wszystko według tego, jak – w żartach wtedy, a teraz tak poważnych słowach – wskazywałeś. Nie jest czarny, bo takich nie lubiłeś, nie jest super jasny, bo nie chciałeś, żeby się za bardzo brudził. Masz dużo kwiatków i znicze. Kwiaty kochałeś, więc musisz je mieć – to dla nas wszystkich jest jasne, znicze – od każdego jeden, abyś wiedział, że pamiętamy i nie zapomnimy!
Kurcze, sam nie jestem pewien tego, jak jest, ale gdyby było źle, dałbyś znak, prawda? W minionym roku wydarzyło się wiele dobrego u mnie, Asi i Mamy. Dzięki za to… Tato…

Strasznie długo tu nie zaglądała……..wzruszyłam się bardzo.
pamiętaj, że zawsze trzeba iść do przodu, krok za krokiem, powoliii…..;-)
Bardzo mi przykro z powodu śmierci taty. Rzadko się zdarza żeby ojciec dla syna był kimś tak ważnym. Po przeczytaniu twojego postu nawet mi się łza w oku zakręciła. Wiem jak to jest stracić kogoś tak bliskiego chociaż nie mogę powiedzieć że wiem co czujesz… bo każdy z nas taką utratę odczuwa inaczej, ale głęboko wierzę że uda Ci się przez to przejść. Pozdrawiam
Dzięki, Monia i witaj na blogu.
Lena, cóż mam rzec… idę do przodu… chyba.