zburzony most; żal i satysfakcja

20 07 2010

Właściwie byłem bardzo bliski skasowania tego bloga. Dlaczego? Zupełnie straciłem wenę pisania tutaj. Jednak stwierdziłem, że dam sobie i temu miejscu jeszcze jedną szansę. Nie będę za bardzo wracał do tego, co się wydarzyło od ostatniego wpisu, bo przebiłbym wszystkie tomy „Harrego Pottera” objętościowo. Dzieje się dobrze i oby tak dalej – tyle powiem. Tylko nie mam chwili, żeby spotkać się z tymi, z którymi tak bardzo chciałbym pogadać. Z B., P., czy K. Mam jednak nadzieję, że niebawem się zluzuje i będzie ok. Jeśli czytacie to, bo nie przyznaliście się nigdy, więc nie wiem, jeśli czytacie – wybaczcie opieszałość w kontaktach i spotkaniach. Powód rzuciła mnie w firmie na głęboką wodę. Nauczyłem się bardzo dużo i to cenię, ale do dziś się siedzi i siedzi i pracuje i pracuje. Niemniej jednak zadowolenie ogromne. Satysfakcji również nie brakuje :-)
Wczoraj jednak wymieniłem kilka maili, które trochę zburzyły moje uczucia…

Przypomniałem sobie, że jakiś czas temu napisał do mnie człowiek, z którym blisko współpracowałem TAM. Odpisałem w końcu, kajając się sklerozą, żartobliwie odpisałem na to „co u mnie” i zapytałem „co u was”. Oczekiwałem zadowolenia, bo ten człowiek nigdy nie narzekał, działał i cenił. Odpowiedź spowodowała, że w środku się zagotowałem. Mam do dziś wojnę uczuć: czuję żal i złość, ale jednocześnie satysfakcję. Okazuje się, że w moim byłym miejscu panuje – cytuję „bezkrólewie i każdy ciągnie na swoje”, a mój następca w ciągu 3 tygodni zburzył wszystko, co mi udało się zbudować przez półtora roku. Zachowuje się jak 3-latek (dosłownie!). No ale cóż, znam go nie od dziś i wcale się nie dziwię. Dlatego czuję satysfakcję, bo on wiele razy mówił, że ja to mam taką łatwą robotę. Cóż, teraz sam wie. Żal mi tego, że przez półtora roku zbudowałem coś, czego nie zrobił wcześniej nikt inny. Moje miejsce było widoczne w firmie, liczył się z nim każdy, a PR był wspólny. Teraz – znowu nic nie ma, a CS leży z boku, nikt go nie widzi i ma gdzieś. Projekty PRowe dzieją się poza nim, a on sam… cóż… tego żal. Smutek też mi towarzyszy, że znowu ludzie szeregowi mają mącone w głowie przez takiego… ehhh, szkoda określeń nawet. A zdziwienie jest obok mnie, że moja była szefowa na to pozwoliła, no ale w końcu nie moja piaskownica, nie moje zabawki. Nie ja wybrałem taką ścieżkę rozwiązania. Szkoda mi ludków i tylko ich. Wiem, że część z was to czyta, dlatego wiedzcie, że myślę o was często i przykro mi, że ktoś tak brutalnie przeciął reformy, które były już w trakcie i które zmieniały wiele na lepsze. Reform, które były wasze, których to wy chcieliście. Teraz znowu ktoś dyktuje wam co lepsze, nie pyta was o zdanie, nie walczy dla was, szkoda. Nie chcę tu siebie wynosić na ołtarze. O nie! Daleko mi do tego, ale nie będę fałszywie skromny. Walczyłem, narażałem siebie, nie bałem się, bo wiedziałem, że mam za sobą ponad tysiąc ludzi. Miałem argumenty, chciałem. Niestety na pewnego drodze zawiedli ci, którzy mieli nade mną władzę, a szkoda, że skreślili tak wiele. Rzeczy, które dziś spokojnie robię i wdrażam w nowej firmie. W ciągu 4 miesięcy wdrażam to, co tam w etapie przygotowania zajęło ponad rok! Teraz wiem, że można, jak się chce.

Wczoraj korespondowałem. Pisałem z osobą, która ceni spokój, nie wymaga wiele. Nie rzuca komplementami. Napisała mi ta osoba wczoraj m.in.:

(…)
Jest ciężko, są awantury i sam się zastanawiam, czy nie odejść. Nie mam już siły.
Współpraca z Twoim następcą układa się źle, Wszystko co wypracowaliśmy legło w gruzach.
Generalnie – brakuja nam Ciebie, często o Tobie myslimy… :)
(…)
Wypracowanie tego, co mieliśmy nie wymagało wysiłku, tylko dobrej woli. a tego nie ma teraz zupełnie.

Przyznaję, łzy poleciały, a wspomnienia odżyły. A pajac, który potrafił zniszczyć i zrobić z siebie księcia może być dumny… czerwony dywan już rozkładają? Ehhh…
I tylko ludzi żal…

Niemniej jednak, trzymajcie się i szukajcie, zmieniajcie, bo ja wiem już, że warto, że trzeba.


Działania

Informacja

2 odpowiedzi

21 07 2010
joycat

Ja czytam zawsze, ilekroć coś piszesz. Szkoda, że tak rzadko! :)

21 07 2010
skryte

joy, postaram się częściej, może się zmotywuję :-) hehe

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.